Dzień Pamięci ofiar Zbrodni Katyńskiej

Utworzono: 13-04-2021

W tym roku obchodzimy 81 rocznicę zbrodni katyńskiej, mordu dokonanego przez Sowietów na blisko 22 tysiącach obywateli państwa polskiego. Na podstawie tajnej decyzji władz komunistycznych Związku Sowieckiego z 5 marca 1940 roku zgładzono ich strzałem w tył głowy. Ofiarami byli głównie oficerowie Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza i policji, przedstawiciele elity polskiej. Po zamordowaniu zakopano ich w masowych, bezimiennych dołach na terenie Związku Sowieckiego.   

Warto wiedzieć, że sąsiadująca z nami  szkoła w Łebieniu 11 lat temu przystąpiła do programu- „Katyń… ocalić od zapomnienia”. Jego głównym celem było upamiętnienie ofiar zbrodni katyńskiej. Akcja polegała na posadzeniu 21857 dębów, aby uczcić pamięć ofiar  Zbrodni Katyńskiej. Jeden dąb to jedno nazwisko z listy katyńskiej. Dęby sadzono nie tylko w Polsce ale również w Stanach Zjednoczonych, Rosji, Szwajcarii, Norwegii, Niemczech, na Węgrzech, Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie.   

Uroczystość posadzenia Dębu Pamięci przy szkole w Łebieniu odbyła się  25 marca 2010 roku. Dąb upamiętnia postać Pana Stanisława Szeflera- aspiranta Policji Państwowej, który po aresztowaniu we wrześniu 1939 roku trafił do obozu w Ostaszkowie.   Zamordowany został  w Twerze w 1940 roku przez NKWD. Zostawił żonę i dwoje dzieci. Jego wnuk Krzysztof Kotwica z żoną Barbarą i dziećmi mieszka w Łebieniu.  

                      Wywiad z Panią Barbarą Kotwica- córką Pana Stanisława Szeflera, przeprowadzony w 2010 roku: 

1.Kim dla Pani był Pan Stanisław Szefler? 

- Był moim ojcem 

2. Ile lat miała Pani, jak zginął ojciec? Czy dobrze Go Pani pamięta? 

-W 1939r. miałam 13 lat. Jesienią ojciec poszedł tam, gdzie była koncentracja- za Bug. Wtedy Go wywieźli do Ostaszkowa.  

3. Co najbardziej zapamiętała Pani ze swojego dzieciństwa? 

-Wszystko mam przed oczami. Była Rodzina- mama, tata, ja i Zdzisio. Mój tato był cierpliwy, wyrozumiały, bardzo pogodny. Zawsze czekałam z bratem Zdzisiem na jego powrót z pracy do domu. Czuliśmy się bardzo przez Niego kochani. Dbał o nas,  o mamę, często mówił: „Felu, odpocznij sobie”. Wskakiwaliśmy z bratem do łóżka rodziców na poranne pogaduszki. Byliśmy szczęśliwą, kochającą się rodziną.  

4. Kiedy widziała Pani tatę ostatni raz? 

-Pamiętam, że po 1 września 1939 r. ogłoszono koncentrację wojsk, pracowników służb mundurowych oraz pracowników urzędów w miejscowości Kryłów za Bugiem. Zadaniem ich było przygotowanie do walki z hitlerowcami oraz zabezpieczenie bądź likwidacja dokumentacji. Mieszkaliśmy wówczas w Gorzkowie(woj. lubelskie). Ostatni raz widziałam Tatę w momencie, gdy jadąc już na miejsce wyznaczonej koncentracji, wbiegł do domu, ażeby nas jeszcze uściskać. O tym, ze tam dotarł wiedzieliśmy od naszego sąsiada, który wrócił do domu. Rosjanie, wchodząc do Polski, całkowicie wszystkich zaskoczyli. Wszystkich mundurowych: wojskowych i policjantów skierowali do różnych obozów w głąb Rosji. Osoby cywilne zostały zwolnione- wrócił do domu sąsiad.  

5.Kiedy Pani Rodzina dowiedziała się co się tak naprawdę stało z Pani Tatą? 

-Nie pamiętam. W 1941 r. mama umarła. Płacz wielki był. Wieczorami klękaliśmy i modliliśmy się, żeby tato wrócił z Rosji. Kartka z Ostaszkowa była dowodem, ze tam był. A po śmierci mamusi ciocia nas wzięła do siebie.  

6.Czy kiedykolwiek, już po wojnie miała Pani jakieś problemy związane z patriotyczna przeszłością Pani rodziny? 

-Do przeszłości nie można było się przyznać. Kiedyś w pracy powiedziano mi: „Basieńko, wycofaj swój życiorys”. Musiałam to zrobić, żeby żyć. Inaczej by mnie zwolnili. A ja samiuteńka byłam- nie miałam ani ojca, ani matki, ani siostry, ani brata, nikogo. Musiałam cofnąć życiorys- byliśmy na indeksie- te wszystkie rodziny.  

7. Co sadzi Pani o akcji sadzenia dębów ku czci pomordowanych w Katyniu? 

-  Cieszę się, że pamięć pozostała. To bardzo wzruszające.  

8. Dziękujemy bardzo za rozmowę. 

Wspomnienia Mateusza Kotwicy (spisane w 2010 roku) – prawnuka Pana Stanisława Szeflera, absolwenta Gimnazjum w Łebieniu. Opowiada On o swoim pradziadku, który  w czasie II wojny światowej trafił do niewoli sowieckiej. Przebywał w obozie w Ostaszkowie a zamordowany został w Twerze. Zostawił żonę Felicję, córkę Barbarę (babcię Mateusza) i syna Zdzisia. Mateusz opowiada: 

      O dziadku najwięcej informacji otrzymałem od babci Basi. Wspomnienia pojawiały się często przy wielu okazjach. Szczególnego znaczenia nabierały życzenia przy świątecznym stole, gdy modliliśmy się za tych, którzy od nas odeszli- Pradziadek był zawsze z nami. Oczy babci Basi zawsze napełniały się łzami. Kartka pocztowa z obozu w Ostaszkowie jest relikwią, którą przechowujemy dla następnych pokoleń, ażeby pamięć tego, co się stało na zawsze zapisała się w pamięci nie tylko naszych bliskich, ale również w pamięci innych ludzi. Niezwykle ważnym momentem w moim życiu był udział w pośmiertnej nominacji  Pradziadka na wyższy stopień policyjny. Uroczystość odbyła się 11 listopada 2008 roku w Gdańsku. Akt nominacji wręczał Komendant Główny Policji   w obecności członków Rodziny Katyńskiej. Uroczystość była niezwykle wzruszająca. Akt nominacji odbierałem razem z moją matką oraz jedną z sióstr. Tragiczne losy mojej Babci Basi spowodowały, że posiadamy bardzo mało pamiątek rodzinnych z tamtego okresu. W naszym posiadaniu jest tylko jedno zdjęcie na którym jest Pradziadek   w otoczeniu innych komendantów policji. Bardzo duże wrażenie wywarł na nas film Andrzeja Wajdy „Katyń”. Odebraliśmy go bardzo osobiście – dotknęliśmy kawałka bardzo okrutnej historii zarówno naszej jak wielu innych rodzin.   

Posadzony w 2010 roku Dąb Pamięci pnie się pięknie w górę przed budynkiem szkoły w Łebieniu.